#33: O refleksji
... bodaj najważniejszej umiejętności managera
Pragniesz stać się wybitnym liderem, ale czy już nim jesteś? Między tymi dwoma stanami często rozciąga się mniejsza lub większa przepaść. Jedynym sposobem na jej zmniejszenie jest regularne spoglądanie w lustro. Żaden szef nie rozwinie się, jeśli będzie unikał konfrontacji z rzeczywistością.
Zarządzanie bez refleksji nie istnieje
Efektywne zarządzanie bez refleksji nie istnieje. Nikt z nas nie zaczyna jako doskonały manager. Brakuje nam doświadczenia dającego pewność siebie i praktyki. Nasze pierwsze próby, mimo dobrych intencji, przypominają jazdę rowerem z zawiązanymi oczami - poruszamy się bez świadomości kierunku. Tylko refleksja może z czasem zdjąć tę zasłonę i pomóc odnaleźć właściwą drogę.
Thanks for reading NEWSLETTER DAKOWSKIEGO! Subscribe for free to receive new posts and support my work.
Dobry lider to nie ten, który nigdy nie popełnia błędów, ale ten, który potrafi je dostrzec i nad nimi pracować. To osoba, która umie się zatrzymać i przyznać: “To nie było dobre. Muszę to zmienić.” Refleksja to moment, gdy wychodzisz z codziennego kołowrotka, nabierasz tchu i pytasz: “Co właściwie robię? Jak mogę to ulepszyć - dla siebie i zespołu?”
Warto dążyć do bycia liderem, który po latach może spojrzeć wstecz i z ulgą stwierdzić: “Rany, ile rzeczy robiłem kiedyś zupełnie bez sensu. Ale dzięki temu jestem dziś lepszy.” Liderem, który nie boi się własnych pomyłek, tylko je wykorzystuje. Który potrafi uczciwie przyznać: “Dziś podszedłbym do tego inaczej.”
Brak zmiany to sygnał ostrzegawczy
Jeśli twój styl zarządzania nie zmienił się od miesięcy ani trochę, to może być sygnał ostrzegawczy. Oznacza to prawdopodobnie, że niewiele się uczysz. A jeśli ty się nie rozwijasz, twój zespół również nie ma od kogo czerpać. Bycie liderem to nieustanny proces doskonalenia. Pamiętaj - nikt nie rodzi się świetnym szefem. Stajesz się nim, gdy masz odwagę się zmieniać, gdy po porażkach wyciągasz wnioski zamiast obwiniać innych, gdy nieustannie chcesz się uczyć.
Przypomnij sobie metaforę rond i skrzyżowań (była nie tak dawno). Jeśli chcesz zrezygnować z kontrolowania wszystkiego jak policjant na skrzyżowaniu i przejść do modelu ronda, potrzebujesz refleksji: Co trzyma mnie w centrum? Jakie obawy sprawiają, że nie chcę oddać kontroli? Co muszę w sobie przepracować, by budować więcej zaufania w zespole?
Refleksja jako pytanie o kompetencje
Refleksja to nie tylko pytanie o emocje, ale także o kompetencje. Czego jeszcze nie potrafię? Co chciałbym rozwinąć? W jakim obszarze potrzebuję się dokształcić? Jaką książkę powinienem przeczytać? Z kim porozmawiać? Który aspekt w sobie wzmocnić? To nie wyścig - nie musisz osiągnąć wszystkiego natychmiast, ale możesz zacząć już dziś. Rozwój wymaga przestrzeni.
Refleksyjna dwudziestka
Fajnej lekcji udzielił mi jeden z moich mentorów. Co tydzień rezerwował w kalendarzu dwadzieścia minut na “refleksyjną dwudziestkę”. Analizował swój ostatni tydzień - jako manager, ale też po prostu jako człowiek. Zapisywał wnioski, planował korekty, a później wracał do notatek, by sprawdzić swoje postępy. Nie tkwił w schematach - wybierał świadomą uważność.
Z czasem stworzyłem własną checklistę. Najpierw pytania o siebie: Czy to był dobry tydzień? Czy zadbałem o siebie? Czy byłem obecny w relacjach? Czy odżywiałem się prawidłowo? Następnie pytania o zespół: Czy wszyscy znają swoje cele? Czy ktoś potrzebuje więcej wsparcia? Czy coś się blokuje? Czy należy coś zmienić? Jaką checklistę stworzyłbyś dla siebie?
To działa, ponieważ jest regularne. Refleksja raz w roku niczego nie zmieni, ale 20 minut tygodniowo to już 50 okazji na drobne korekty. To jak procent składany - małe zmiany, które się kumulują. Zamiast rewolucji - stopniowe usprawnienia. Zamiast “od dziś będę idealny” - “dziś postaram się być nieco lepszy niż wczoraj”.
Odwaga do zmiany kursu
Wyobraź sobie, że wdrażasz nowy proces. Początkowo wszystko działa świetnie, ale po miesiącu efektywność spada. Przeciętny manager uzna to za “naturalne”. Refleksyjny lider zrobi coś innego: zatrzyma się i zapyta: “Czy to działa zgodnie z naszymi oczekiwaniami? Co można poprawić? Może popełniłem błąd?” - i jeśli trzeba, powie zespołowi: “Spróbujmy inaczej.” To właśnie siła refleksji. Odwaga do zmiany kursu.
Proces refleksji powinien być cykliczny. Wdrażasz, weryfikujesz, udoskonalasz - zarówno zadania, jak i siebie. Prowadź dziennik. Zapisuj myśli. To porządkuje, wyostrza wnioski i działa jak zobowiązanie. Pisanie pozwala dostrzec rzeczy, które w umyśle są jeszcze nieuchwytne.
Stwórz przestrzeń na refleksję
Zachęcam cię więc: stwórz przestrzeń na swoją “refleksyjną dwudziestkę”. Nie między spotkaniami. Nie z telefonem w dłoni. Zarezerwuj te 20-30 minut tygodniowo wyłącznie dla siebie. Jeśli to trudne, połącz to z czymś przyjemnym, na przykład wizytą w ulubionej kawiarni. Spójrz wtedy w lustro. Zobacz, kogo tam dostrzegasz. Kogoś, kto się rozwija - czy kogoś, kto stanął w miejscu? Kogoś, z kim sam chciałbyś współpracować - czy kogoś, od kogo byś uciekł?
Odpowiedzi mogą być niewygodne. Możesz odkryć, że zrobiłeś coś fatalnego, niedopuszczalnego, całkowicie sprzecznego z twoim stylem zarządzania, coś czego się wstydzisz. Ale znajdź w tym jakąś korzyść. Świadomość daje ci szansę choćby częściowo naprawić to zachowanie, zmniejszyć konsekwencje, nawet jeśli jedyne co możesz zrobić to wrócić do biura, zaprosić kogoś na rozmowę w cztery oczy i powiedzieć: kompletnie to zawaliłem, jest mi wstyd, nie cofnę czasu, ale chcę żebyś wiedział, że źle się z tym czuję i postaram się to naprawić.
Refleksja rzadko bywa komfortowa. Ale właśnie od tego dyskomfortu zaczyna się prawdziwa transformacja. Refleksja to twój kompas. Bez niej - nawet najlepszy lider szybko zbacza z kursu. A ty? Kiedy ostatnio miałeś odwagę spojrzeć w swoje managerskie lustro?
Music
Znacie Phoebe?


